Co jednak, jeśli lustro, w którym od dziecka się przeglądaliśmy, było zniekształcone i kiepskiej jakości? Co, jeśli naznaczone było pęknięciami i ukazywało obraz już nawet nie krzepiący i realny, ale niepokojący, a nawet szalony, jak na obrazach Hieronima Boscha?
Co, jeśli mały człowiek, który próbuje zrozumieć otaczający go świat, na co dzień obserwuje swoich rodziców pijanych do nieprzytomności lub w psychotycznym szale? Co, gdy wychowuje się w tzw. "pełnej rodzinie", lecz zamiast odgłosów towarzyszących krzątaninie mamy w kuchni wstrzymuje oddech, nasłuchując brzdęku niezliczonej ilości aluminiowych puszek, które, poustawiane pod stołem, rozsypują się nagle jak klocki domino? Co, gdy trwa w zamrożeniu, bo każdy jego ruch może obudzić pijanych dorosłych, śpiących w drugim kącie pokoju? Co, gdy najsilniejszą zasadą wpajaną mu przez rodziców jest chronienie wspólnej tajemnicy? Co, gdy to opiekunowie jawią mu się jako ofiary tragicznego losu, a "cała reszta świata" to wrogowie, przed którymi trzeba trzymać wspólny front?
Co wtedy?
Jak zrozumieć rzeczywistość, gdy to najbliższe otoczenie na czarne mówi białe, a na białe czarne? Jak zrozumieć innych ludzi, kiedy nie ma się okazji, aby zrozumieć siebie? Jak oceniać siebie realnie?
Jak właściwie żyć, jak stawiać właściwy krok za krokiem?
My, ludzie, mamy tę paskudną właściwość, że oceniamy. Gdy czegoś nie rozumiemy, łatwiej nam to zanegować lub pominąć. Widząc żołnierza wracającego z wojny, na ogół doskonale rozumiemy, że przeżył koszmar i ma nerwy w strzępach. W podobnej sytuacji jest kobieta, bita przez swojego agresywnego męża. Kiedy jednak krzywda nie jest tak oczywista i pozostaje w sferze przeszłości, bywa, że trudno nam dostrzec problem. Tak właśnie często jest w przypadku dorosłych dzieci alkoholików.
Było, minęło.
Trzeba żyć dalej!
Każdy miał ciężko!
Ważne, że miałeś rodziców obok siebie, w domu dziecka to dopiero by było!
Nie można wciąż wracać do przeszłości.
Trzeba zapomnieć.
Ale o co właściwie chodzi?
Twoi rodzice dali ci, ile mogli.
Rodziców ma się jednych, trzeba ich kochać, jesteś już dorosły.
Społeczeństwo nadal kompletnie nie rozumie złożonej (takiej, która trwała przez lata) traumy wczesnodziecięcej i jej konsekwencji dla dorosłego życia człowieka. Nie dostrzega, że mechanizmy funkcjonowania w domu alkoholowym wymuszają na dziecku wykształcenie przede wszystkim jednej umiejętności - przetrwania. Choć jest ona niezbędna, aby przetrwać koszmar domu alkoholowego, rzutuje na wszystkie inne dziedziny życia. Dobry obserwator może wychwycić subtelne sygnały świadczące o problemie alkoholowym w domu, które wysyła już bardzo małe dziecko w wieku przedszkolnym. Z reguły jednak problem ten nie jest zauważany, a taki człowiek może przejść przez wszystkie stopnie edukacji bez żadnej pomocy.
Niewątpliwie przetrwanie w domu alkoholowym jest sukcesem. Osiągnięcie tego sukcesu niszczy i wypacza jednak wiele zasobów człowieka.
Mimo wszystko wdzięczność rodzicom pozostaje najbardziej aktualnym, wyświechtanym sloganem; to wzór, który można przyłożyć do każdej relacji. Sąsiadom, krewnym, nauczycielom zawsze będzie jawiło się jasno, że przecież i tu pasuje.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz